Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Opowieść wigilijna - Charles Dickens/ Aleksandra Kucharska-Cybuch
Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Opowieścią wigilijną Dickensa. Wiele lat temu, na początku nauki w liceum. Zaczęło się od filmu, któremu długie lata konsekwentnie się opierałam w okolicach Bożego Narodzenia. W końcu, pewnej zimy, uległam i obejrzałam z całą rodziną. Rzadko się zdarza, by to film zachęcił mnie do sięgnięcia po pierwowzór. Bo przecież tyle zostało już powiedziane, zdradzone, pozbawione klimatu odkrywania i smakowania. Tymczasem książka objawiła mi się wtedy jako niezwykłe bogactwo nowych obrazów, uczuć, myśli, których żaden film nie jest w stanie oddać do końca. Od tamtej pory książka Dickensa towarzyszy mi prawie co roku w okresie Adwentu. I smakuje, ciągle smakuje – tak samo? Obawiam się, że Dickens dla mnie jest, przepraszam za to stwierdzenie, jak wino - im starszy tym lepszy. Może wiąże się to z tym, że z wiekiem inaczej przeżywamy święta, z wiekiem, zwracamy uwagę na zupełnie inny aspekt świąt – już nie na tę stronę powierzchowną związaną z prezentami, wystrojem domu. Bardziej skupiamy się na przeżyciach wewnętrznych, stać nas na dojrzałą refleksję, bardziej zależy nam na radości innych aniżeli naszej. Dickens może nas wiele nauczyć i daje nadzieję, właśnie teraz, kilka dni przed zakończeniem kolejnego roku w naszym życiu, że nigdy nie jest za późno na pewne postanowienia, że ciągle możemy coś w nas samych zmienić. A jeśli odniesiemy sukces w tej dziedzinie, kolejne spotkanie ze skąpym Scroogem inspiruje nas do kolejnych wyzwań i planów. I nie chodzi tu o taką diametralną zmianę, jak to miało miejsce w przypadku głównego bohatera. Chociaż….. Jeśli ktoś nie zna tematu, niech nie łudzi się jednak, że Opowieść wigilijna ogrzeje go w chłodne grudniowe dni. Nie, nic z tych rzeczy. To opowieść niekiedy mroczna, mrożąca krew w żyłach, o londyńskim bogaczu bez serca, Ebenezerze Scrooge’u, który nie ma radości życia, przyjaciół, nikogo nie kocha. Liczą się dla niego tylko pieniądze. Na słowa Wesołych Świąt nagle sztywnieje i paraliżuje wszystkich i wszystko swoją kwaśną miną. Bo przecież nie ma czegoś takiego, jak radosne i szczęśliwe święta Bożego Narodzenia. Właśnie mija siódma rocznica śmierci jego wspólnika Marleya, człowieka podobnego charakteru. Duch Marleya nieoczekiwanie nawiedza Ebenezera i przy dźwięku łoskotu łańcucha z metalowych kasetek na pieniądze, kluczy i kłódek, ksiąg rachunkowych, aktów własności, zapowiada mu odwiedziny trzech kolejnych duchów – przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Każdy z nich zabiera starca w długą podróż, podczas której odkrywa na nowo szczegóły ze swojego życia, widzi osoby kiedyś mu bliskie, teraz takie dalekie. Smutne dzieciństwo, oddanie swego serca i duszy pieniądzom, rezygnacja ze szczęścia przy boku ukochanej osoby, szczęśliwa, ale jakże biedna rodzina kancelisty, jego niepełnosprawne dziecko, wreszcie siostrzeniec, o zaraźliwym śmiechu, niepoprawny optymista z pustymi kieszeniami. Podróż z duchami to podróż życia, która zmienia wszystko. Odzwierciedlają to świetne ilustracje Aleksandry Kucharskiej – Cybuch. Scrooge, z początku ponurak, skwaśniały, nieprzyjemny staruch, w ostatnim rozdziale uśmiechnięty i szczęśliwy życzący wszystkim dookoła Wesołych Świąt. Książka- lektura z pewnością do łatwych dla dzieci nie należy. Siostra czytała swoim córkom na głos i odniosła duży sukces. To, co z początku przerażało, było za trudne, przy pomocy mamy, jej wyjaśnień, okazało się wręcz fascynujące. Nowe tłumaczenie Andrzeja Polkowskiego znacznie ułatwia zrozumienie tekstu, nadaje mu świeżości, jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów i często dziecko przy lekturze tej książki potrzebuje pomocy osoby starszej i bardziej doświadczonej. Ale w końcu po to jesteśmy, prawda? Zachęcam do odkrywania tej książki z naszymi dziećmi. I mimo, że w przeważającej części jesteśmy chłodnymi realistami, to może…kiedyś… któż to wie….? W tym roku po raz pierwszy cieszyło się podczas lektury nie tylko moje serce ale i oko, bo to wydanie, którego okładka widnieje u góry, to prawdziwe cacko. Ilustracje nadają tekstowi lekkości, której czasem brak w tekście Zwiewna koszula nocna Ebenezera furkocze na zimowym wietrze, ilustracje, pełne światła, rozjaśniają mroczny świat, do którego co rusz zabierany jest skąpiec. Bardzo podoba mi się zima w rozdziale Wizyta pierwszego ducha. Przypominają mi się zaraz zimowe pejzaże Breughla. Prace Aleksandry Kucharskiej – Cybuch nie ogrzeją nas w grudniową noc wigilijną, ale współtworzą klimat opowieści, tak że można wręcz poczuć chłód na londyńskich uliczkach i ten bijący od Scrooge’a również. Na rynku dostępny jest również audiobook – Opowieść wigilijna w brawurowej interpretacji nieżyjącego już Zbigniewa Zapasiewicza. Miałam okazję posłuchać fragmentów w ciągu ostatnich kilku dni w poznańskim Radiu Merkury i gorąco polecam.
Wydawnictwo Media Rodzina czwartek, 24 grudnia 2009, be.el
|