Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Cwane chłopaki ruszają w pościg - Bowering Sivers
Rodzina autorki ponoć mieszkała w Londynie już za czasów Szekspira, a jej przodkowie przewozili przez Tamizę pasażerów XVI-wiecznymi odpowiednikami dzisiejszych taksówek wodnych. Być może te głębokie londyńskie korzenie sprawiły, że Bowering Sivers umiejscowiła akcję swej zabawnej powieści dla młodszej młodzieży w wiktoriańskim Londynie, mało tego, umiała oddać klimat ówczesnego życia – ze wszystkimi bolączkami dnia codziennego dla biednych jak myszy kościelne mieszkańców stolicy wielkiego mocarstwa, z topografią miasta, slangiem charakterystycznym dla rewirów miasta zamieszkiwanych przez pospólstwo, biedotę, żebraków i złodziejaszków. Oprócz ciekawych przygód trójki braci mamy tu ciekawe tło historyczne wraz z ciekawostkami z dawnych czasów. Klimatem przypomniana troszkę Olivera Twista Dickensa. Bracia o polsko brzmiącym nazwisku Perkinski, do aniołów nie należą. Co to, to nie. Oczy chodzą im dookoła głowy w poszukiwaniu czegoś do zbrojenia, lub kogoś do zaczepki. Raczej nie można dawać ich naszym dzieciakom jako wzór do naśladowania. Jednak jest w nich coś, co od razu każe ich… polubić. W chałupie bieda aż piszczy i matka bez skrupułów wysyła ich na żebry. Drobne oszustwa, kłamstewka, kradzieże to ich chleb powszedni. Robią przekręty „na kalekę”, wymyślają niestworzone historie o swoim rzekomym sieroctwie. Po Londynie jeżdżą tymczasem dorożki ciągnięte przez konie, na ulicach rozgrywają się walki bokserskie, a straganiarki sprzedają owoce z wózków zaprzęgniętych w osły, palą się gazowe latarnie, grają katarynki i tańczą niedźwiedzie. I oto pewnego dnia Billy, jeden z braci, zostaje uprowadzony w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Londynu. Pozostała dwójka, Ned i Jem, nie zamierzają czekać z założonymi rękami. Sprytni, odważni, cwani – tak można o nich powiedzieć, a te cechy w związku zaistniałą sytuacją są na wagę złota. Czy uda im się odnaleźć brata? Piszę tutaj o powieści– zabawna, z humorem. Jednocześnie zwracam uwagę na fakt – jak bardzo różni się życie londyńskich obdartusów od tego naszych dzieci- nakarmionych, przytulonych, w ciepłym łóżeczku. Ta historia jest ciekawą lekcją o życiu i położeniu dzieci w innych czasach, kiedy nie było instytucji zajmujących się ochroną praw dziecka, kiedy maluchy musiały ciężko pracować lub kraść, by móc przeżyć kolejny dzień. Ot, taki troszkę śmiech przez łzy. Wydawnictwo Nasza Księgarnia poniedziałek, 21 grudnia 2009, be.el
|