Książki na półkach w naszej biblioteczce układam sama. Możecie się z tym zgadzać, bądź nie. Przecież każdy Rodzic najlepiej zna swoje dziecko i wie, co dla niego najlepsze. I tym się kierujcie
Książka STYCZNIA! Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
Blog > Komentarze do wpisu
O skrzacie Żarku i tajemnicach Błędnej Puszczy - Magdalena Sprenger/ Marcin Rembowski

Magdalena Sprenger w swojej książce o skrzacie Żarku sięgnęła do naszych korzeni - słowiańszczyzny. Oj jak mi blisko do takich klimatów: do skrzatów, chowających się po kątach i pomieszkujących pod podłogą, biegających po izbie w płóciennych koszulach, niewidzialnych dla ludzi, pomocnych w gospodarstwie; do południc, które według słowiańskich wierzeń były demonami polującymi latem na samotnie przebywających w południe w polu; do starych imion Sławoj, Dobromiła, Jeremiasz, Balbina, Gniewko, Teodor;  do malutkiej wioski przycupniętej w sąsiedztwie gęstego i mrocznego lasu, z ubogimi mieszkańcami w chatach z drewnianych bali, gliny, łajna i słomy; wioski z kurhanem, gospodą, młynem; w końcu do wiedźm zamieszkujących dziwne miejsca w lesie, trudno dostępne; do szeptuch zamawiających chorobę.  Do wąpierza, czyli wampira, już mi nie tak tęskno, ale ten w książce został tak pozytywnie przedstawiony, że nie sposób nie czuć do niego sympatii. Powiem tak – książka jest dla dzieci, ale ja mama czytająca, miłośniczka historii, też dobrze bawiłam się podczas wspólnego czytania, bo ksiązka jest ciekawie napisana, nie brak w niej humoru.  A rzecz dokładnie ma się tak:

Skrzat Żarek zamieszkał w gospodarstwie Sławoja i Dobromiły. Pewnego dnia, jego pani zaniemogła. A że nic i nikt we wsi nie mógł pomóc, Żarek postanawia wyruszyć w długą i niebezpieczną podróż do Wiedźmy z Lasu, która ma swoją siedzibę gdzieś w Błędnej Puszczy. Żarek to postać mądra, sprytna i choć wie co to strach, nie boi się podjąć wyzwania. Towarzyszy mu Południca. Czy uda mu się dotrzeć do celu?

Zachęcam do sięgnięcia po tę baśń, pełną cudów i dziwów, magicznych wierzeń. Mimo, że książka nawiązuje do naszej słowiańskiej przeszłości, język jest współczesny i zrozumiały dla dziecka. Autorka nie boi się eksperymentów. Już choćby sama postać Południcy, która w tym przypadku budzi tylko ciepłe skojarzenia. A jest to niewątpliwie ewenement w naszej literaturze.

Jedynie odnośnie ilustracji mam zastrzeżenia. Być może wynika to z faktu, że przy podobnych klimatach blisko mi jakoś do rysunków Olgi Siemaszko (1914-2000). Skoro jednak Magdalena Sprenger uwspółcześniła naszą słowiańszczyznę w tekście, być może ciekawym zabiegiem okaże się przedstawienie tamtych czasów współczesną ilustracją, która zapewne znajdzie swoich zwolenników. Mój Tomek z dużą ciekawością analizował każdy obrazek. W końcu jak wygląda Południca, Skrzat, Wampir? I wszystko mu się podobało. No i proszę bardzo, matka się czepia, a to w końcu Tomkowa książka.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

niedziela, 22 listopada 2009, be.el