|
Książki dla dzieci i rodziców
|
Blog > Komentarze do wpisu
O Królu Słońcu i jego czterech córkach - Helena Bobińska/ Józef Wilkoń
O książce przypomniałam sobie dzięki akcji prowadzonej przez Allegro i Dwie Siostry. W wielu wpisach dotyczących propozycji, co wydać w ramach serii Mistrzowie Ilustracji, pojawiała się właśnie ta lektura. I znów się łza w oczku zakręciła, bo Król Słońce i jego cztery córy – to moje dzieciństwo. Wiosna – najmłodsza, ukochana córka Króla Słońce, najbardziej przez niego pieszczona i najpiękniejsza ze wszystkich sióstr. Lato – pracowita, pogodna, krzepka jak młoda wieśniaczka. Jesień – sprawiająca ojcu najwięcej kłopotów, szalona i kapryśna, rozrzutna i nienasycona – taka Jesieniucha prawdziwa. Zima – zła, zimna, ale jakże mądra. Siostry przychodzą na Ziemię, jedna po drugiej, otulają pąki, tarzają się w kwiatach, płaczą i zawodzą. Kapryszą, jak typowe kobiety i cztery pory roku. Wszystko pięknie napisane przez Helenę Bobińską i narysowane przez Józefa Wilkonia. Serce roście czytając coś takiego dziecku i widząc, że się podoba. Moje dziecko podchwyciło ciekawy pomysł personifikacji czterech pór roku. Kiedy kilka dni temu nagle spadł śnieg, Tomek stwierdził, że pani Zima musiała otworzyć okno w pałacu swojego taty i spojrzeć na Ziemię. Niemądra –może nawet niechcący, zmroziła nas, i ptaki i rośliny, a przecież nie czas jeszcze. Baśniowa, bardzo cenna lekcja o zmianach zachodzących w przyrodzie, o tym jak zmienia się świat, co dzieje się z kwiatami, ptakami, na polach, w ogrodzie. -A czy jak przyjdzie pani Zima to ją zobaczę? – po Tomciowym pytaniu zaraz przypomniał mi się wiersz Brzechwy o nadejściu Wiosny. Czy przyjedzie furą? Czy na hulajnodze? -Pewnie, że zobaczysz, gdy nadejdzie Zima. Otulona w białą sukienkę, w koronie na głowie z maleńkich błyszczących gwiazdeczek, zmrozi swoim pocałunkiem szybę, przez którą razem z Mikołajkiem będziecie spoglądać na senny, szarobiały, spowity w snujących się dymach z kominów świat. My, podczas czytania, puściliśmy sobie fragmenty Czterech pór roku Vivaldiego. Chyba nie muszę dodawać, że celebrowany wieczór był baaaardzo udany:))) sobota, 07 listopada 2009, be.el
Komentarze
2009/11/11 09:37:12
Ja dzięki drugiemu okrążeniu - tak mówię na moje spotkania z ksiażkami dla dzieci - pierwsze robiłam sama daaaaawno temu, odkrywam ciągle coś nowego:)
|
Ta książeczka nie należy do moich wspomnień z dzieciństwa, odkryłam ją dopiero teraz. Dziwne, bo zaczytywałam się w baśniach i bajkach wszelakich, ale jakoś nie wpadła w moje ręce. "Złoty koszyczek" zaś sobie przypomniałam. Cieszę się, że moja córa już je widziała i słyszała, może jej się zapamiętają na dłużej niż mnie :-))))
pozdrawiam ciepło