Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak Krecik sprawił sobie spodenki- Zdenek Miler/ Eduard Petiska
Krecik pomaga mojemu synkowi zrozumieć świat, jak wiele książek zresztą. Już nie raz przekonaliśmy się, że książka w prosty i ciekawy sposób może pomóc dziecku zrozumieć zawiłości naszej rzeczywistości. Tomek jest w wieku, kiedy pytanie dlaczego może człowieka zamęczyć na śmierć. A skąd? A po co? DLACZEGO? Staram się być cierpliwa, wyrozumiała, bo dobra Mama w końcu taka być powinna- odpowiadam rzeczowo i z fantazją na każde pytanie. Jednak gdy tych pytań jest sto tysięcy każdego dnia, człowiek po prostu podnosi ręce do góry w geście bezwarunkowej kapitulacji. Więc kiedy pojawił się problem- A moje spodenki skąd są? A bluzka, a majtki i skarpetki? Sięgnęłam po książkę, bo takową akurat posiadamy. A że była czytana już dziesiątki razy? To nic - na tę chwilę była akuratna i nieodzowna. Odpowiedź- Ze sklepu- malucha nie zadowoliła. Dopiero Krecik przypomniał Tomkowi, że najpierw trzeba zebrać len, potem go namoczyć i wysuszyć, następnie bocian musi łodyżki rośliny zmiędlić, jeżyk przeczesać, a pajączki uprząść nici. Błękitne jagódki zabarwią nici na niebiesko, mrówki utkają materiał, rak wytnie spodenki z dużymi kieszeniami, a ptaszek trzciniak zeszyje. Uff – jużJ Krecik to przede wszystkim książka obrazkowa- z mnóstwem ilustracji Zdenka Milera i tekstem Eduarda Petiski- twórców filmowego Krecika. Czasami odnoszę wrażenie, że jesteśmy widzami kreskówki- klatka po klatce, wszystko po kolei i dokładnie powiedziane i ukazane. Jednak nie- zawsze można się zatrzymać dłużej na jakiejś ilustracji, poszukać szczegółów, opowiedzieć. Dzieci w końcu to uwielbiają. Małe rezolutne zwierzątko potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji, ma mnóstwo oryginalnych pomysłów, jest bardzo uczuciowe – czasem jest mu smutno i źle, ale jak to w dobrej bajce zawsze bywa- na wszystko jest sposób. Lektura książki zbiegła się przypadkiem z jesienną aktywnością naszego kreta ogrodowego. I kiedy Dziadek Stasiu w cichości i skrytości serca pomstuje, że kret niszczy mu trawnik- kretowisko na kretowisku- mniejsze, większe, olbrzymie nawet- nasz Synek się cieszy, że oto Krecik, bohater, Super-Kret, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, upodobał sobie akurat sąsiedztwo z naszym domem, bo to wyróżnienie, prawda? Nie każdy może w końcu gościć Krecika u siebieJ Niektóre propozycje lektury z Krecikiem
wtorek, 18 listopada 2008, be.el
Komentarze
2008/11/18 10:44:20
A jednak książka to nie kreskówka- niech sobie jest i klatka po klatce. W kreskówce dzieje się wszystko tak szybko, obraz skacze i zmienia się, że tak naprawdę oko dziecka nie jest w stanie całkowicie zarejestrowac obrazu. Stąd też moje dziecko nie ogląda teleiwizji- wcale- bądź bardzo bardzo niewiele. A że jednak chcę by poznało Krecika- niech sobie ogląda w książce, po swojemu, w swoim tempie, to nic że jest kopią kreskówki- lepszy taki Krecik niż telewizyjny.
2008/11/18 12:23:31
Be.el - a ja właśnie niechętnie patrzę na ksiązki będące klonem kreskówki - wydają mi się okrojone, wtórne, bez głębi. Moje dziecko ogląda TV i to relatywnie sporo jak na poprawne politycznie standarty. Ale jednocześnie bradzo dużo też czytamy - i tu już staram się, by to była literatura naprawdę wysokich lotów, nie zaś np. sterszczenia disnejowskich produkcji, których jest od groma w księgarniach.
No ale Krecik jest naprawdę fajny - proponuję, obejrzyjcie "Krecika w mieście" w TV/DVD - rewolucja industrialna w krzywym zwierciadle, zabawna, ironiczna i rozwijająca wyobraźnię. Pozdrawiam :-) 2008/11/18 22:14:44
Tyle, że moim zdaniem książeczki dla dzieci pisane na podstawie scenariuszy kreskówek mają potem często kiepski język. Krecik jest napisany tak sobie (chociaż "spodenki" nie najgorzej, ale np. "Krecik i parasolka" już trudniej strawić), fatalny jest Reksio, do Filemona też trzeba się przyzwyczaić. Nie najgorzej jest w przypadku Franklina i Listonosza Pata, ale najlepiej jednak czytać klasykę.
2008/11/19 12:23:14
Hanyszka i Bartoszcze- zgadzam się z Wami w 100%. Często książeczki zrobione na podstawie bajek są okropne i tekst koszmarny. (Podobnie jest z książkami dla dorosłych- na przykład- Stowarzyszenie umarłych poetów). Udało nam się kupić kilka kreskówek z dołączoną książką- Strażak Sam, Bolek i Lolek na Dzikim zachodzie. Nie da się tego czytać. Tylko czasem moja pociecha wyciąga to coś z półki i chce koniecznie mieć przeczytaną tę książkę, a nie inną. W spadku po wyrośniętym wujku dostaliśmy Alladyna. Dzień w dzień przez chyba tydzień- Tomek domagał się czytania kilkudziesięciu stron. Był to koszmarrrr ,ale w końcu dziecko dało się namówić na coś nowego. Krecika musicie nam wybaczyć- akurat spodenki naprawdę dobrze się czyta, choć przyznaję, parasol był okrrrropny:( Pozdrawiam:)))
P.S. Chętnie obejrzymy Krecika w mieście:) |
Przecież ta książka jest scenariuszem kreskówki Krtek a kalchotky z kapsami:)